Suno naruszyło prawa autorskie – orzeczenie sądu, przełom
Sztuczna inteligencja od paru lat jest jednym z najczęściej poruszanych tematów. Pojawiają się coraz częstsze obawy, dotyczące między innymi strachu przed utratą “przydatności” człowieka. AI wykorzystywane jest już w praktycznie każdej dziedzinie – w tym w kulturze i sztuce. Wiele artystów muzycznych w wywiadach przyznało się do korzystania z sztucznej inteligencji w procesie twórczym. Niemniej jednak, patrząc na obecny bieg wydarzeń, korzystanie z generatorów może ulec znacznemu ograniczeniu. Dlaczego? Sąd Okręgowy w Monachium orzekł 31 lipca b.r., że generator muzyczny firmy Suno złamał prawo autorskie.
Naruszenie praw autorskich – pozew
Jak podnosi się w kierowanych przeciwko Suno pozwach, korzystało ono z technik stream-rippingu dzięki czemu omija techniczne zabezpieczenia, platform takich jak YouTube (pokazały to również wewnętrzne wycieki danych). W styczniu ubiegłego roku, niemiecka organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi GEMA, złożyła pozew przeciwko Suno. Dotyczył on twierdzenia, że generator tej firmy naruszył prawa autorskie. Stworzono prompta (instrukcję dla AI), który zawierał styl muzyczny, tekst, tytuł utworu, natomiast żadnych poleceń dotyczących harmonii, rytmu i melodii. Sztuczna inteligencja była w stanie odtworzyć między innymi takie utwory jak „Cheri Cheri Lady” zespołu Modern Talking, „Daddy Cool” Franka Fariana, „Mambo Number 5” Lou Begi i „Atemlos”. Według GEMA, wygenerowana przez sztuczną inteligencję treść audio była niemal identyczna z oryginalnymi utworami, o których mowa. Argumentowali oni, że dowodzi to, iż model sztucznej inteligencji zapamiętał te utwory w trakcie procesu uczenia.
Właściciele firmy Suno podkreślali, że nie wykorzystywali treści chronionych prawami autorskimi, a utwory nie były rozpoznawalne w wynikach. Chociaż przeprowadzono trening z wykorzystaniem utworów muzycznych, dane treningowe nie zostały uwzględnione w modelu sztucznej inteligencji. Co więcej, argumentowano, że działania te są objęte wyjątkiem dotyczącym eksploracji tekstu i danych. Sąd odrzucił te argumenty.
Stanowisko sądu w sprawie
Sąd Okręgowy w Monachium I (LG München I) orzekł, że Suno narusza prawa autorskie, trenując swoją sztuczną inteligencję za pomocą utworów osób trzecich, a następnie powielając te utwory (wyrok z 31 lipca 2026 r., sygn. akt 42 O 763/25). Powództwo w tej sprawie wytoczyła GEMA. Organizacja domaga się odszkodowań za naruszenia praw autorskich w Niemczech i USA, w tym za ujawnienie informacji i zadośćuczynienia, w odniesieniu do łącznie sześciu utworów. Na obecnym etapie sąd uwzględnił roszczenia o zaniechanie i stwierdził prawo do odszkodowania, choć kwota pozostaje nieokreślona i będzie przedmiotem odrębnej oceny. Zdaniem Suno, wyrok opiera się na błędnym przedstawieniu sposobu działania i wykorzystania technologii generatora, wspominając przy tym, że rozważą apelację.
Wpływ wyroku na sprawy w UE
Argumentacja sądów zagranicznych może wpłynąć na następne postępowania, mimo, że wyroki niemieckich sądów nie są wiążące w innych krajach Unii Europejskiej. Decyzja sądu wpisuje się w europejskie ramy regulacyjne, podczas gdy od 2 sierpnia 2026 roku zaczynają obowiązywać kolejne części AI Act. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Niemniej jednak po raz kolejny wzmacnia on nie tylko prawa kompozytorów, ale i całego sektora kreatywnego.
Ponadto – to już drugie zwycięstwo GEMY w Monachium – wcześniej sąd uznał, że ChatGPT bezprawnie odtwarzał teksty niemieckich piosenek. Nie zapominajmy również, że sytuację procesową Suno w USA mocno skomplikował masowy wyciek danych wewnętrznych z połowy lipca 2026 roku. Hackerzy upublicznili kod i dokumentację platformy, z której wprost wynika, że Suno stworzyło specjalne narzędzia do masowego, nielegalnego pobierania ponad 190 tysięcy godzin muzyki m.in. z YouTube Music, Deezer oraz Genius. Przegrane procesy w USA i Europie mogą doprowadzić do nagłego zamknięcia serwisu, zmiany modelu biznesowego lub nakazu usunięcia bazy danych.
Możliwe ryzyka dla artysty, gdy korzysta on z Suno do tworzenia własnej muzyki
Korzystanie z Suno do tworzenia muzyki – nawet jako narzędzia wspomagającego – wiąże się obecnie z dużym ryzykiem. Utwory stworzone w całości przez sztuczną inteligencję nie podlegają ochronie prawnoautorskiej – jeśli piosenka stanie się hitem, inny artysta może ją skopiować. W płatnych planach Suno przyznaje się własność wygenerowanego pliku, ale to regulamin platformy, a nie prawo państwowe.
Platformy streamingowe coraz skuteczniej wykrywają muzykę AI i masowo usuwają ją ze swoich bibliotek. Dystrybutorzy mogą zablokować konto artysty za dostarczanie treści generowanych maszynowo, co spowoduje odcięcie od dotychczasowych zarobków z wcześniejszych, autorskich utworów.
Suno uczyło się na milionach istniejących piosenek. Istnieje ryzyko, że wygenerowany fragment będzie bezpośrednim, niezmienionym plagiatem. Jeśli taki utwór zostanie wydany, a wytwórnia, publisher lub inny podmiot praw autorskich to wykryje, można spodziewać się pozwu o odszkodowanie.
Praca ze sztuczną inteligencją w procesie tworzenia muzyki może zamknąć drzwi do profesjonalnych współprac z innymi muzykami, producentami czy tradycyjnymi wytwórniami, które unikają AI z obawy przed procesami sądowymi.
Spora część słuchaczy i społeczności muzycznej negatywnie ocenia artystów, którzy wspomagają się generatorami AI. Ukrywanie tego faktu, a następnie jego wykrycie, może zniszczyć reputację. Stosunkowo niedawno internauci zarzucili, że „Rubberz” Fenix Flexina został całkowicie wygenerowany przy użyciu sztucznej inteligencji. Na rapera spłynęła wielka fala krytyki, mimo próby tłumaczenia twórcy, dlaczego utwór brzmi w taki, a nie inny sposób. Jest to niezbity dowód na to, że fani są w stanie odróżnić muzykę stworzoną przez AI od muzyki stworzonej przez człowieka. Ponadto – są zniesmaczeni, gdy okaże się, że twórca którego podziwiali i słuchali maszynowo wygenerował utwór.
