Koniec sporu między zespołem Radiohead a Laną del Rey

 w Aktualnie w mediach

Media donoszą o zakończeniu sporu między zespołem Radiohead a Laną del Rey. Konflikt powstał w związku z zarzutami o naruszenie prawa autorskich członków zespołu. Piosenka „Get Free” z ostatniego albumu artystki miała stanowić plagiat piosenki „Creep”.

Choć trudno o szczegółowe informacje na temat sposobu zakończenia konfliktu, to jednak słowa Lany del Rey wskazują, że działania prawne zostały zakończone. Jako że od rozpoczęcia sporu minęło stosunkowo niewiele czasu, podejrzewać należy, że strony doszły do porozumienia i zawarły ugodę bez kierowania sprawy do sądu.

Ugodowe zakończenie sprawy nie powinno stanowić wielkiego zaskoczenia. Dlaczego? Wbrew pozorom sprawa nie była tak oczywista jak mogłoby się wydawać po odsłuchaniu obu piosenek. Trudno zaprzeczyć temu, że są one do siebie podobne. Nie oznacza to jednak automatycznie, że doszło do plagiatu. Analizując sprawę na gruncie prawa autorskiego trzeba ustalić, z czego biorą się podobieństwa, tzn. jakie elementy z piosenki Radiohead powtarzają się w piosence Lany del Rey. Następnie trzeba ocenić, czy te elementy same w sobie są na tyle oryginalne, by mogły podlegać ochronie prawa autorskiego.

Jak słusznie zauważają niektórzy – podobieństwo wspomnianych piosenek wynika przede wszystkim z zastosowania takiej samej progresji akordów oraz zbliżonej stylistyki obu utworów. Pojawia się pytanie, czy uznanie piosenki „Get Free” za plagiat nie oznaczałoby objęcia ochroną kombinacji czterech akordów. Jeżeli twórca porusza się  w ramach określonej stylistyki, to budując kompozycję na tych czterech akordach ma już dość mocno ograniczoną swobodę co do poprowadzenia linii melodycznej.

Warto przypomnieć, że ponad 20 lat temu dostrzeżono podobieństwa piosenki „Creep” do wcześniejszego utworu wykonywanego przez The Hollies („The Air That I Breathe”).  Wówczas również zwracano uwagę na zastosowanie tej samej progresji akordów i duże podobieństwa pewnych fragmentów melodii. Sprawa ta została rozstrzygnięta ugodowo.

Fakt, że tego typu sprawy bardzo często kończą się ugodowo, najlepiej świadczy o tym, że żadna ze stron nie jest w 100% pewna swoich racji. W sprawie piosenki „Get Free” Lana del Rey zdecydowanie miałaby szansę na skuteczną obronę. Kluczem do sukcesu byłoby eksponowanie wątków dotyczących budowy kompozycji muzycznych i powołanie ekspertów, którzy dokonaliby starannej analizy obu piosenek. Należałoby wskazywać na generalną powtarzalność pewnych motywów w różnych kompozycjach muzycznych (szczególnie w obrębie muzyki rozrywkowej). Zdecydowanie warto by też podnieść, że przyznawanie wyłączności na zbyt proste elementy utworu w nadmierny sposób ograniczałoby swobodę innych twórców, a w konsekwencji byłoby szkodliwe dla wszystkich (tak dla muzyków jak i odbiorców muzyki).

Najważniejsze spostrzeżenie dotyczące omawianej sprawy jest takie, że samo podobieństwo piosenek niekoniecznie oznacza, że doszło do plagiatu. To, co recenzent muzyczny nazwie „wtórnością”, nie jest równoznaczne z naruszeniem praw autorskich. Nawet świadome przejmowanie pewnych elementów z wcześniejszych twórczości może być legalne, jeśli dotyczy to elementów mało oryginalnych. Znamienne jest to, że omawiana sprawa dotyczy jednej z najprostszych piosenek Radiohead (jeśli chodzi o budowę muzyczną). Gdyby Lana del Rey nagrała piosenkę równie mocno przypominającą np. „Paranoid Android”, to na pewno trudniej byłoby jej się obronić przed zarzutem plagiatu.

Artykuł pochodzi ze strony internetowej magazynu muzycznego NME.

Powiązane wpisy

Napisz komentarz

17 + 16 =